Lęk przed wojną

„Od wydarzeń na Ukrainie panicznie boję się wojny i zła na świecie” – coraz częściej można się natknąć na takie lub podobne wypowiedzi młodych ludzi, którymi wstrząsnął konflikt zbrojny tuż za naszą wschodnią granicą. Przy czym młode osoby nie mają tutaj wyłączności na odczuwanie strachu.

Wojna jest przerażająca i w strachu przed nią nie ma niczego dziwnego. Bombardują nas zewsząd doniesienia o atakach, ofiarach i rannych. Wszystko to pokazują środki masowego przekazu, nie szczędząc szczegółów i dosadnych obrazów. Niektóre widoki przypominają film wojenny, a nie rzeczywistość tak przecież niedaleko nas. Tutaj jednak nie mamy do czynienia z fikcją, co tym bardziej budzi grozę. „Rebelianci ostrzelali szkołę”, „Rosja dostarcza setki czołgów”, „rośnie zagrożenie wojną dywersyjną”, „Putin pragnie odnowienia świetności imperium radzieckiego”, „ogromne siły na wschodzie” – a to tylko niektóre doniesienia z ostatnich kilku dni. Trudno zachować spokój.

Pewnie także dlatego coraz częściej można usłyszeć o osobach, które przygotowują się na ewentualność wojny. Bo trzeba o tym pamiętać, że wojna dla niektórych jest koszmarem, a dla innych to biznes. Zyskują wszelkie kursy obrony, sklepy z militariami, strzelnice itp. Niemałe sumy są wydawane przez wojsko, które musi przecież się modernizować. Słowem zyskują Ci, którzy zajmują się dostarczeniem umiejętności i sprzętu potrzebnego w razie wybuchu konfliktu zbrojnego. Prawdopodobnie nie narzekają również poradnie psychologiczne, które pomagają ludziom walczyć z tym lękiem. Tylko co ma zrobić reszta społeczeństwa?

Przeciętny człowiek nie ma większego wpływu na politykę międzynarodową. Jedyny wpływ może on wywrzeć na siebie i na swoje najbliższe otoczenie. Jedni ograniczają się do obawy, a inni realnie rozważają istniejący stan rzeczy. Wielu ludzi planuje wyjazd z kraju, gdyby miało dojść do najgorszego. W ten sposób niwelują swój lęk. Inni chcą zostać i bronić swojej wolności w granicach kraju, wierzą że wyszkolenie pomoże im przetrwać. Zabezpieczają się na wszelkie możliwe sposoby uczestnicząc w kursach, szkoleniach, zostają stałymi klientami sklepów z militariami.

Nie ma tutaj znaczenia, czy rzeczywiście doszłoby do wojny. Wystarczy, że istnieje taka możliwość. To rodzi niepewność jutra, lęk przed tym co miałoby nadejść. Zaryzykuję stwierdzenie, że nie jesteśmy przygotowani do tego, żeby nasz świat się zmienił. Kolejkę po bułki rano w sklepie zamienić na bieganie po lesie z pistoletem i strzelanie do ludzi, pracę przy biurku na opatrywanie poszarpanych ran, bezpieczeństwo na ucieczkę. Teoretycznie bierzemy pod uwagę zaistnienie takiego niebezpieczeństwa, trudno jednak uważać, że myślimy o tym na poważnie i na poważnie jesteśmy do tego gotowi.

Można polegać na sojuszach, gwarancjach i członkostwie w NATO, lecz nieraz już okazało się, że nie warto ufać deklaracjom obcych państw. Wyrazy oburzenia i sankcje nie zatrzymają pocisków, nawet najserdeczniej wyrażona solidarność nie zastąpi realnej pomocy. Czy my sami, gdybyśmy zwrócili krytyczne oko na samych siebie, zrobiliśmy wszystko, aby wesprzeć sąsiada? Zawsze można bronić się tym, że zrobiliśmy więcej niż inni. Pytanie brzmi czy to jest wystarczająco, czy gdyby nasi sąsiedzi ograniczyli się do podobnych reakcji, nie mielibyśmy do nich żadnych uwag? To już problem na osobny artykuł.

Pokój okazał się zjawiskiem kruchym, zostaliśmy brutalnie uświadomieni, że nie jest to coś oczywistego, danego raz na zawsze. Coraz więcej osób zdaje sobie sprawę, że być może nie uda nam się doczekać stulecia bez wojny w naszych granicach.

Tekst powstał we współpracy z byw.pl – militaria.

Komentarze

Pin It

Komentarz do wpisu “Lęk przed wojną

  1. Dziś słyszałam, że jest to zakorzenione w nas przez naszych dziadków czy rodziców, którzy mieli większą lub mniejszą styczność z wojną, stanem wojennym czy po prostu uciśnieniem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *