Zdrowia, szczęścia, pomyślności

Te trzy powyższe rzeczy, wypowiadane są niczym mantra, na prawie wszystkich uroczystościach. Życzymy sobie tego z okazji urodzin, imienin, ślubów, chrzcin czy podczas wigilii Bożego Narodzenia. To trochę taki gotowy as z rękawa, gdy nie wiemy jak grać naszą talią kart.

Fakt, że życzenia powinny być szczere, przemyślane i przede wszystkim indywidualne, nie jest niczym odkrywczym. Powinniśmy również wiedzieć, czego życzyć naszej rodzinie, przyjaciołom czy znajomym, bo kto jak nie my znamy ich najlepiej. I choć nie ma nic złego w zdrowiu i pomyślności to przy szczęściu zaczynają się już schody. Chcemy aby nasi bliscy nie chorowali i żeby zdrowie im dopisywało. Chcemy aby wszystko układało się po ich myśli, zgodnie z zasadą pomyślności. Chcemy aby mieli szczęścia pod dostatkiem. Ale co jeśli szczęśliwym się nie jest, a bywa? I szczęście nie ma nic wspólnego z darem od losu?

Na dzień dzisiejszy każda dyscyplina naukowa pragnie ustalić swoją własną definicję szczęścia. Stała się popularnym polem badań psychologii, socjologii czy filozofii. Powstaje setki badań nad dobrostanem psychicznym ludzi i nad jakością życia. Powstają nie tylko badania, ale także tematyczne książki i niezliczone poradniki. Zastanawiamy się nad tym, gdzie tkwi źródło szczęścia, jak i gdzie możemy je zdobyć. Uwarunkowania szczęścia mówią nam o tym, że w zależności od grup i kultur społecznych, każdy z nas będzie upatrywał je gdzieś indziej, gdyż jest to niezwykle zindywidualizowana materia. Co skutkuje tym, że szczęście jako abstrakcyjne pojęcie ma wiele definicji i znaczeń. Nie ma tej jednej nadrzędnej. Są za to niestety definicje-pułapki czyli tzw. błędy myślowe.

Szczęście to nie dar, łaska, duchowa euforia, cecha stanu społecznego czy szczególnych zasobów ale umiejętność. Jeśli w naszych osobistych definicjach nie uwzględnimy tego czynnika to nigdy nie będziemy prawdziwie i dojrzale szczęśliwi. Drobne przyjemności te materialne jak i poza materialne po pierwsze są ulotne i nietrwałe, a po drugie nasz mózg niezwykle chłonny szybko się do nich przyzwyczaja. Sprawia, że przestają one być obiektem westchnień, a raczej stają się zwyczajne, powszednieją. Kupno nowego samochodu dostarczy sporych emocji i wrażeń podczas pierwszych miesięcy użytkowania, a miłe dla oka widoki w nadmorskiej miejscowości mimo, że nadal będą cieszyć z czasem przestaną zapierać dech w piersiach. Czym zatem jest szczęście jako umiejętność?

Przede wszystkim traktowanie naszego abstrakcyjnego pojęcia w kategoriach umiejętności daje już na starcie optymistyczną wizję. Skoro jest to kwestia niewrodzona ani tym bardziej dziedziczona, a jak najbardziej nabyta, każdy z nas może się jej nauczyć. Według dr psychologii Ewy Woydyłło-Osiatyńskiej szczęście możemy zamknąć w trzech kluczowych punktach:

  • POCZUCIE SPEŁNIENIA (osiągam i cieszy mnie to czego pragnę)
  • DUMA Z WŁASNYCH DOKONAŃ (doceniam i podziwiam to co robię)
  • WSZYSTKO CO SPRAWIA SATYSFAKCJĘ (mimo wysiłku – pokonuję przeszkody)

Co ważne, każdy punkt przedstawia perspektywę zarówno dokonaną jak i jeszcze niedokonaną. Oznacza to, że dostrzegamy i doceniamy nasze dotychczasowe działania ale przede wszystkim ukierunkowujemy się na kolejne. Takie definiowanie podkreśla raz jeszcze szczęście jako umiejętność, którą stale i nieprzerwanie powinniśmy doskonalić. Jednak aby w ogóle było to możliwe musimy wiedzieć czego tak naprawdę chcemy. Czyli zacząć od wyznaczania sobie celów, tych wielkich i tych małych.

Warto przedefiniować szczęście i zaprezentować je w trzech istotnych punktach:

  • Szczęścia nie dość, że można, to należy uczyć się i to przez całe życie.
  • Trzeba praktykować szczęście, być zawziętym praktykiem.
  • To się zdarza, ale tego nie osiąga się trwale.

W byciu szczęśliwym chodzi o nieustanne odkrywanie takich płaszczyzn w życiu, które będą nam dostarczać wielokrotnie powtarzanego doznawania szczęścia. Rybak nigdy nie przekona się, że kocha łowić ryby, jeśli nie wypłynie na pierwsze połowy. I nie tyle wartościowe będzie samo złowienie a łowienie w ogóle. Nie chodzi tylko o osiąganie a dążenie. Dojrzałe szczęście to takie, które otwiera nam wiele perspektyw, furtek i bram ale przede wszystkim nie zamyka nam drzwi, tuż po osiągnięciu jakiegoś celu. Aby było to możliwe musimy być aktywni i nie czekać, aż szczęście spadnie nam pod nogi, lub rezygnować na starcie sądząc, że przecież „nie urodziliśmy się pod szczęśliwą gwiazdą”. Można w tym miejscu pokusić się o tezę, że na to musimy zapracować sobie sami i mówiąc kolokwialnie nie siedzieć z założonymi rękami. Mimo iż byśmy tego bardzo chcieli szczęście to nie imieninowy prezent, zapakowany w ładne pudełko a życiowa umiejętność, która tak jak nauka języka obcego niepraktykowana odejdzie w zapomnienie. Zatem, zdrowia i pomyślności w praktykowaniu szczęśliwości.

Autorka: Karolina Obrębska – studentka socjologii w Akademii Pedagogiki Specjalnej.

Projekt realizowany przez Akademię Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie, najstarszą, publiczną uczelnię pedagogiczną w Polsce, kształcącą na kierunkach: pedagogika, pedagogika specjalna, psychologia, socjologia, edukacja artystyczna oraz praca socjalna. Więcej na stronie: www.aps.edu.pl

Partner projektu
The New Answer

Zapraszamy do obserwowania nas na Facebooku:
https://www.facebook.com/absolutnieuzytecznenaukispoleczne

oraz subskrybowania naszego kanału na YouTube:
https://www.youtube.com/channel/UCVD6heRTN5vpYE7QyjxN74g

Komentarze

Pin It

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *